|
...na rurzowo
Blog > Komentarze do wpisu
Wykrywacz kompleksów
Najgorsze, co może trafić się kobiecie to partner z kompleksami. Naprawdę może już być brzydki i głupi, ale bardziej niebezpieczne od piwnego brzucha i IQ 20 są właśnie kompleksy, które trzymają faceta w ciągłym lęku przed światem i koniec końców prowadzą do agresji – a to słownej, a to emocjonalnej, a to fizycznej… Tacy ludzie są terrorystami wiecznie ukrywającymi swoje prawdziwe ja przed innymi i stosującymi najbardziej perfidne metody uprzykrzania życia swoim bliskim. I tak naprawdę nikt nie będzie dla nich równie ważny jak oni sami. Niestety trudno czasem takiego zakompleksionego samca rozpoznać od razu, bo się skrzętnie ukrywają. Udają kogoś zupełnie innego w pierwszym etapie znajomości. Na szczęście są pewne symptomy zakompleksienia i dzięki nim możecie już na pierwszej randce rozszyfrować, co siedzi w głowie waszego aktualnego bolka. ZASADA TRZECH DNI. Mój Idol z serialu „How I Met Your Mother” - Barney Stinson, którego metody uwodzenia zawsze są błyskotliwe i skuteczne, raz jedyny zawiódł mnie, wtapiając z popieraniem przestarzałego mitu o konieczności odczekania trzech dni, zanim zadzwoni się do nowo poznanej kobiety. Że niby to wzmaga jej ciekawość i udowadnia jej, że facetowi za bardzo nie zależy, co ma ją napalić na niego jeszcze bardziej. Bzdura. Jeśli facet bierze od Ciebie numer telefonu, czego czynić wcale nie musi, może to oznaczać tylko dwie rzeczy: albo jest PUA i ćwiczy wydobywanie telefonów od lasek – albo jest na Ciebie napalony. I to pewnie tak, jak już nigdy później nie będzie. A to z kolei sprawia, że ma ochotę na spotkanie z Tobą jak najszybciej. Facet pewny siebie robi to, na co ma ochotę, więc albo nie zadzwoni wcale (bo mu się odwidziało) albo zrobi to następnego dnia (jeśli nie od razu). Jeśli Twój adorator dzwoni po trzech dniach, możesz mieć pewność, że masz do czynienia z zakompleksionym samcem, który dla bezpieczeństwa trzyma się wyuczonej regułki zasłyszanej przy piwie od kumpla informatyka. CIĄGŁA POTRZEBA IMPONOWANA CI. Zwykły burak będzie ciągle wspominał o swojej kasie i znajomościach. Bardziej wysublimowany zakompleksiony samiec będzie po prostu próbował zabłysnąć swoimi osiągnięciami, zasadami i obeznaniem w różnych dziedzinach – począwszy od polityki, przez psychologię aż do literatury. Na każdy temat będzie miał swoje zdanie, poparte oczywiście autorytetami, doświadczeniami własnymi i niepodważalną logiką. Facet pewny siebie bardziej będzie zainteresowany Twoim zdaniem na powyższe tematy. Będzie pytał, słuchał i dawał Ci nowe wyzwania w dyskusji. On niczego nie musi Ci udowadniać. Sama się w swoim czasie dowiesz, jakie ma poglądy i wizję świata. Generalnie dla pewnego siebie faceta obiektem zainteresowania jesteś Ty – a nie jego obraz w Twoich oczach. PROBLEMY Z RODZINĄ. To nawet niekoniecznie jest symptom zakompleksienia, co jego przyczyna. Ale jakikolwiek nie byłby związek przyczynowo-skutkowy, narzekanie na relacje w rodzinie i trudne dzieciństwo powinny zapalić Ci alarmową diodę „uwaga - kompleksy”. Faceci z kiepskim kontaktami z rodzicami, nieumiejący się z nimi dogadać i biadolący na kiepskie wychowanie zaserwowane przez tatusia czy mamusię, najczęściej wyrastają na fochastych samców, niedopieszczonych pantoflarzy albo zwyczajnie powielają patologiczny model własnej rodziny. Wiem, że to nie ich wina, ale tu nie ma miejsca na litość. No, chyba, że należysz do grona masochistek, co to uwielbiają niszczyć sobie życie egocentrycznym partnerem. WZOROWANIE SIĘ NA STEREOTYPOWYCH MODELACH SAMCÓW. Będzie pił czystą wódkę bez popitki, choć w istocie woli białe wino. Będzie pił dalej nawet wtedy, gdy już jest nawalony. Powie Ci, że miał setki kobiet i nie umie się angażować. Samochodem będzie ruszał z piskiem opon. A jak mu powiesz, że jest uroczy, to się oburzy, że facet to może być co najwyżej czarujący. A. I strzeli focha, jeśli wygrasz z nim bilard albo w szachy. Właściwie w cokolwiek nie wygrasz, strzeli focha i wykpi się, że „od lat nie grał, a w ogóle to jest już pijany no i dał Ci też fory”. Zakompleksiony facet ma też problem z przyznaniem się do zauroczenia. Przeważnie nie wspomina o temacie albo wręcz podkreśla, że wcale ale to wcale nie myśli o Tobie poważnie. Po prostu jakoś tak nie ma co robić ostatnio, to dzwoni codziennie i spędza z Tobą każdą wolną chwilę. NISKI WZROST. Nie poznałam jeszcze faceta, który byłby niski i nie miał z tego powodu kompleksu. A mi ten niski wzrost zupełnie nie przeszkadza. Nawet często go nie zauważam, dopóki delikwent sam tematu nie wygrzebie i nie ujawni swojej słabości. Całkiem niedawno zdarzyło mi się spotkać kilka razy z dość młodym facetem. Było bardzo fajnie do momentu, w którym użyłam sformułowania „zrozumiesz, jak urośniesz”. Oczywiście miałam na myśli jego wiek, co z resztą logicznie wynikało z kontekstu. Niestety kolega zrozumiał mnie zupełnie inaczej i prawie się obraził, że krytykuję jego niski wzrost, z którym przecież nic nie może zrobić.. LĘK PRZED CISZĄ. Potrzeba jej zapełnienia. Cisza to bardzo przydatne narzędzie w rozmowie i w poznawaniu drugiej osoby. W naszej, szybkiej kulturze jednak jest ona często niedoceniana i czasem nawet budzi ten głupi lęk na zasadzie „oj… cisza zapanowała… nie mamy najwyraźniej o czym rozmawiać… muszę to naprawić”. Mój ulubiony francuski wykładowca jeszcze z czasów Segritty w Paryrzu opowiedział nam kiedyś ciekawą historię o spotkaniu z kulturą chińską (choć mogę coś mylić..). Otóż tam, jeśli komuś zadasz pytanie, przeważnie spotykasz się z trwającą parę sekund ciszą. Ta cisza jest oznaką szacunku dla rozmówcy i ma sygnalizować, że pytanie zostało wzięte pod rozwagę a odpowiedź na nie jest przemyślana. Brak tej krótkiej nawet fazy milczenia odbierany jest jako zniewaga. U nas, w kulturze europejskiej jest często odwrotnie. Jeśli ktoś nie udziela od razu odpowiedzi na nasze pytanie, posądzamy go o niepewność, kłamstwo, brak skupienia. Nie ma nic złego w żadnym z tych podejść, ale warto zdać sobie sprawę, że naszymi odruchami kieruje kultura i środowisko, które nas wychowały. I nie zawsze warto grzecznie podążać za schematem. Czasem cisza, choć może budzić niepokój, jest naturalnym i potrzebnym elementem poznawczym. Ludzie zakompleksieni często przerywają rozmówcy, zamiast pauz stosują zapychacze w postaci „yyy”, mówią szybko. Jeśli na jakieś radykalne twierdzenie takiej osoby zareagujesz ciszą, prawdopodobnie speszysz ją tym i skłonisz do zmiany lub załagodzenia tej radykalności w zdaniu. Na przykład kiedy Bolek mówi, że „partia X to głupie chamy, nie uważasz?” a Ty nie zareagujesz na to stwierdzenie natychmiastowym potwierdzeniem lub zaprzeczeniem, Bolek doda „oczywiście nie wszyscy z partii X to chamy…”.
Kompleksy (oczywiście w potocznym tego słowa znaczeniu, bo o takich tu pisałam) to nie to samo co nieśmiałość. Nie powinno się też wpadać w pułapkę myślenia, że posiadanie jakichkolwiek kompleksów czyni z nas istoty gorsze. Każdy ma jakieś cechy, których w sobie nie lubi i które wywołują wstyd. Sęk w tym, żeby taki nasz kompleks nie zdominował życia, nie zniekształcił spojrzenia na świat i nie wpłynął zbyt mocno na relacje z otoczeniem.
sobota, 20 czerwca 2009, segritta
Komentarze
2009/06/20 19:29:18
No oczywiście, że ich dyskryminuję.
"ale piszesz tak jakby to były ogólnie ważne prawdy. " - bo takimi są. 2009/06/20 19:35:42
Mój kumpel jest o głowę niższy od własnej żony, a do tego jest informatykiem (tylko trudnego dzieciństwa, o ile wiem, nie miał) - a jest jednym z najmniej zakompleksionych ludzi jakich znam.
2009/06/20 19:49:06
Tekst jest naprawde dobry, zgadzam się z nim. Każdy ma kompleksy, grunt to żeby sobie z nimi radzić. Niekoniecznie mały i gruby facet musi być zgryźliwy i agresywny, to raczej wszyscy rozumieją, liczy się przecież podejście do własnych kompleksów.
Gość: B., host-87-116-250-220.mielec.mm.pl
2009/06/20 20:08:36
Tekst o mnie. Z tą małą różnicą, że nie jestem facetem. No ale, niestety tudzież stety, trafiłaś w sedno Seg. Aż skomentowałam.
2009/06/20 21:09:22
No jakbym czytała o swoim byłym normalnie.
Te gadki jaki to On jest najmądrzejszy, z kim to nie pracował, jaki zaj** nie jest w pracy, jak to bez niego firma prawie nie istnieje, jaki to jest wspaniały, jak doskonale mówi z brytysz akcentem, jak to najlepiej zna się na wszystkim.. Jak sie myślało nie po jemu to się nie myslało i wskazywał mądrym tonem że jego myslenie jest najpoprwaniejsze. Stosunki z rodziną praktycznie zadne, nawet z "przyjaciółmi" znikome, trudne dzieciństwo, niby wysoki ale jednak nizszy ode mnie gdy zakładałam szpilki... A nie daj Bog zaskoczony został treścia i słownictwem którego nie znał od razu było dyskredytowanie mowiacego i tresci jakie przekazuje. Że mało detali, że to bełkot i po co się w ogóle ktos poza nim odzywa ;) I wlasnie tej jednej rzeczy mi zabrkało w tym zbiorze kompleksów - Dysredytacji tych ktorzy wiedzą - nie tylko mowią, że wiedzą - więcej, tych ktorzy wiedza cos innego, oraz każdego kto mysli inaczej. Plus bagatelizowanie... :) 2009/06/20 21:43:55
a ja myślę, że najgorsze co może trafić się mężczyźnie to ... partnerka z kompleksami.
zasadniczo jak się w Twojej notce zamieni kobieta na mężczyzna i odwrotnie to otrzymamy również prawdę. ja myślę, że skreślanie kogoś na starcie z racji kompleksów to standard. aczkolwiek kobiety słyną z bycia samarytankami i masochistkami - kiedyś się tarzałem ze śmiechu, bo ile to widziałem fajnych kobietek holujących faceta. a teraz to już mi przeszło - zestarzałem się chyba. co do trudnego dzieciństwa masz rację połowicznie. zaręczam Ci, że są DDA/DDD które chcą coś w swoim życiu zmienić i chcą się ciągle zmieniać - coś na ten temat wiem. oczywiście można przekreślić taką osobę. aczkolwiek tacy ludzie to przeważnie distaster'y - antydepresanty "popijają" wódką z redbull'em. co do imponowania to gro kobiet potrzebuje facetów, którzy będą im imponować. denne to, ale prawdziwe. wystarczy ciut lepsza fura, ciut wyższa pensja, itd i ... laska "odbija". może byś się zastanowiła czemu się tak dzieje, bo przyznam się szczerze, że sam się czasami zastanawiam nad tym fenomenem. reasumując to każdy człowiek jest inny a jakakolwiek próba szufladkowania może zaowocować tym, że sama zostaniesz zaszufladkowana. myślę, że warto poczekać chwilę i zobaczyć co się kryje za maskami ludzkimi.
Gość: Babs, chello083144067010.chello.pl
2009/06/20 22:27:59
wylądowałaś moja droga w zakładkach, przeczytałam za jednym razem wszystkie wpisy. ;)
2009/06/21 02:13:00
amad3us,
przecież każdy z nas szufladkuje. Ja też jestem juz w setkach szuflad :) 2009/06/21 09:04:35
oj Seg, śmiałbym polemizować.
myślę, że "nigdy nie należy mówić nigdy". i mimo wszystko nie warto szufladkować ludzi, bo zwyczajnie się ich ogranicza. nawet głupoty nie warto ograniczać. a co jeśli ja nie szufladkuje? popełniam błąd? oczywiście czytając to co napisałem mogłaś dojść do wniosku, że jestem mądrzącym się facetem. i wpadam w jeden z opisanych przez Ciebie trendów. upieram się, że w ludziach warto szukać tego co w nich najlepsze, czyli dobra. 2009/06/21 13:26:41
Adamusie, problem w tym, ze czasem te kompleksy potrafią zadusić to dobro w człowieku. A nie rzadko jest tak, że to dobro to tylko postawa PRowa zeby złapać jakąs ofiarę na lepik. Im bardziej pewne ze ofiara juz zostanie tym mniej tego dobra jest.
Ludzie z kompleksami mają tendencje do gorzknienia.. Takiemu człowiekowi ciezko byc dobrym... Filtruje ludzi przez swoje pryzmaty i widzi ich jako tak samo nieszczerych jak on sam.. I moze sie okazac ze uzna, ze nie warto byc dobrym wsrod takich zlych ludzi.. trudno powiedziec. malo kto otwarcie przyzna sie ze jest kłebkiem kompleksow i ukrywa je pod pozorem pewnosci siebie, madrosci i wszystkich innych rzeczy. Dla wielu ludzi cos takiego jest nie do udzwigniecia dla ich ego. A jak juz mowimy o mezczyznie to staje sie to niemaze niewykonalne.. 2009/06/21 14:36:49
amad3eus,
oczywiście, że Ty też szufladkujesz. Chociażby tym zdaniem: "co do imponowania to gro kobiet potrzebuje facetów, którzy będą im imponować" Naprawdę nie wiem, z czym polemizujesz. Serio :) 2009/06/21 15:26:12
Seg, to raczej spostrzeżenie niż próba szufladkowania.
Moim zdaniem jest cienka i lekka różnica pomiędzy spostrzeżeniem a szufladkowanie. Szufladkowanie wydaje mi się być czymś krzywdzącym i "dzięki" temu mamy dowcipy o blondynkach, dresiarzach, policjantach itd - można mnożyć w nieskończoność. Nie da się ukryć, że są one krzywdzące. natomiast kobieta której imponuje facet (choć to można uogólnić na wszystkich ludzi) świadczy o słabości charakteru. i co gorsza wiemy, że taką osobę można zwyczajnie wykorzystać, bo wystarczy znaleźć jak ją ugryźć. choć mi ludzie mówią, że jestem pyszałkiem. choć niektórzy zwyczajnie przyznają mi rację. jakoś ani mnie to nie pociesza ani mnie nie smuci - zasadniczo chętnie słyszę inne opinie niż moje. z tą różnicą, że chciałbym aby był w nich rozsądek a nie rzucanie kostkami. wręcz powiem, że mnie to martwi jak zbyt wielu ludzi przyznaje mi rację. i potrafi niepokoić. fajnie jest usłyszeć opinię innego człowieka. dlatego też lubię czytać blogi :) Gabelle, zupełnie się zgadzam, że kompleksy potrafią zadusić dobro i człowieczeństwo w człowieku. Tylko kompleksy się nie biorą z powietrza. I biorą się z tego co inni ludzie mówią. Wiem, że nie wszyscy są na tyle silni coby powiedzieć "i co z tego" albo "sp...aj" ... albo "od...ol się ode mnie". Nim zaczniemy coś mówić na czyjś temat to warto wspomnieć na Kolesia co żył dwa tysiące lat temu i chodził po wodzie. To jemu przyprowadzili kobietę z zamiarem ukamieniowania. Jak się skończyło to wiem. Warto pomyśleć o tym nim się powie komuś coś co może go zranić. No i mam to szczęście w nieszczęściu, że z łatwością wyczuwam pewne niuanse charakterów ludzkich - ludzie określają mnie jako niezłego obserwatora. Wracam do przykładu DDD/DDA, które jak nie spróbują się mierzyć ze swoją przeszłością to nic dobrego z tego nie wyjdzie i będą powielać błędy. Wielu udaje się i wychodzą na prostą a wielu się nie udaje. Niemniej się da i trzeba próbować. Mamy na to całe życie i myślę, że warto.
Gość: Marios, gwx-sub18-157.tvgawex.pl
2009/06/21 15:41:00
Owszem kompleksy nie są dobre ale każdy jakieś ma, grunt żeby nie zdominowały naszego życia, także ogólna koncepcja notki jest ok.
Ale... zacznijmy od tego, ze całe zjawisko tyczy się także kobiet więc nie rozumiem skupienia się tylko na facetach, czy to nie krzywdzące? Poza tym tak jak ktoś wyżej wspomniał, piszesz jakby wszystkie "symptomy" były prawdą ogólną i niezaprzeczalną, a prawda jest taka, ze to tylko Twoje zdanie. Np. "zasada 3 dni"- nie jest oczywiście jakąś sztywną zasadą ale często PUA z niej korzystają, nie tylko życiowi nieudacznicy jak sądzisz. "Potrzeba imponowania"- ZAWSZE na pierwszym spotkaniu każda ze stron (nie tylko facet) chce zaprezentoweać swoje walory, podkreślić dobre strony (oczywiście zgodzę się, ze próby imponowania kasą/znajomościami/osiągnięciami są żenujące). Jeśli facet w żaden sposób nie zaimponuje kobiecie na poczatku znajomości to najprawdopodobniej ona go spławi zanim jego "walory" wyjdą naturalnie na światło dzienne. "Wzorowanie się na stereotypach"- między innymi ty te stereotypy tworzysz... Facet będzie pił czystą wódke mimo, że wolałby drinka np. dlatego ze przeczytał na Twoim blogu że mężczyźni piją tylko piwo i czyste alkohole. "Problem z przyznaniem się do zauroczenia"- to wynika najczęściej z doświadczenia. Po prostu facet wyciąga wnioski z każdej nieudanej znajomości, i tak np. kilka razy zdarzyło się, że mówił kobietom, że jest nimi zauroczony (może nie dosłownie ale coś w tym stylu) a one momentalnie traciły zainteresowanie jego osobą (naprawdę to się zdarza bardzo często). Proste. Zauważ, że pisząc w ten sposób w jaki napisałaś tę notkę, masa kobiet spławi faceta już kiedy facet np. zadzwoni po 3 dniach, sądząc że to MUSI być bezdyskusyjny dowód na jego nieudacznictwo i bezwartościowość. Przykre. 2009/06/21 21:40:08
a jak wykryc czy mamy doczynienia z kompleksem uslugowo-handlowym czy tylko ze zwyklym bazarkiem? sa jakies sposoby na wykrycie tego?
zakompleksiony nie piszczy przy ruszaniu tylko niezdarny. 2009/06/21 21:49:45
Marios,
"Zauważ, że pisząc w ten sposób w jaki napisałaś tę notkę, masa kobiet spławi faceta już kiedy facet np. zadzwoni po 3 dniach, sądząc że to MUSI być bezdyskusyjny dowód na jego nieudacznictwo i bezwartościowość. Przykre." Prawdziwych facetów się nie spławia. Nie dają powodów. 2009/06/21 23:56:57
Amad3us kompleksy nie biora sie z nieba.. ale w największym procencie biora sie z doswiadczen z dziecinstwa. To co nas spotyka potem i odzialywanie ludzi i to co mowia dzial juz na dobrym gruncie... Jest tylko nawozem do czegos co juz rosnie a nie ziarnem ktore to zasiewa...
A apropo DDA kiedyś przeczytałam takie madre zdanie "trudne dziecinstwo nie usprawiedliwia. trudne dziecinstwo zobowiązuje". Marios, Nie wiedziec czemu wychodzisz z zalozenia ze czytleniczki tego bloga nie mysla. Jesli ktos postapi tak jak Seg napisała tylko dlatego, ze tak napisała to znaczy, że jest głupi i nie mysli refleksyjnie. Podejrzewam jednak ze ta masa o której piszesz potraktuje te słowa jako dodatkowe filtry na swiat a nie jako jedyne sluszne dzialanie jakie musi podjac. Kazdy z nas wybiera. Kazdy kto mysli i kto integruje to co czyta a nie przyjmuje bez chwili zastanowienia. Ta masa kobiet sie dokladnie zastanowi nad kolesiem ktory bedzie 3 przepisowe dni czekal do telefonu i bedzie uwazniej obserwowac. Co radyklaniejsze go skresla..
Gość: lola, chello087206185101.chello.pl
2009/06/22 09:49:46
Nic odkrywczego. Same stereotypy - mogłaś bardziej się postarać.
Gość: akustyk, 535702ac.cable.casema.nl
2009/06/22 11:03:05
jak juz padlo wsrod komentarzy 0 to dziala w dwie strony. ilez to kobiet nie daje sie normalnie kochac i adorowac, bo nie potrafi sie przelamac i zaakceptowac to, co sie o nich pozytywnego mowi? ilez fajnych dziewczyn nie daje sie normalnie soba zachwycac i nie przyjmuje szczerych uczuc, bo matka/kolezanka gdzies/kiedys wmowily przekonanie o gorszosci? i to czesto chodzi o laski inteligentne, swietne studentki czy pracownice (bosz... jakie PRL-owskie slowo ;) ), fantastyczne matki, zony czy kochanki...
2009/06/22 12:39:03
Nareszcie tekst o mnie. Mam 188 cm wzrostu i cholerny kompleks, że nie udało mi się dociągnąć do 190 cm. Ale nie tracę nadziei, że kiedyś się uda, ponieważ jestem z tych, którzy walczą ze swoimi wadami.
2009/06/22 19:07:42
Segg, a znasz taki mechanizm - opowiadam o kompleksach innych, by zamaskować swoje? :
2009/06/22 19:32:17
Raz jeszcze Segritta cudownie się podłożyła. Nie krytykuję punktu "problemy z rodziną" bo jest słuszny, ba! powiem wręcz, że znakomity. I dlatego tym bardziej styramy zaraz wszystkie pozostałe, żeby zatrzeć to dobre wrażenie.
Zasada Trzech Dni - Seg potwierdza, że czekanie na faceta, aż się zdecyduje zadzwonić ją frustruje. I o to chodzi. Nawiasem mówiąc czeka się dłużej niż trzy dni, chodzi po prostu żeby przeciągnąć poza najbliższy weekend, kiedy kobieta oczekuje telefonu. Pokazujesz w ten sposób, prawdziwie lub nie, że masz też inne ciekawe rzeczy do roboty. Nie ma nic gorszego dla kobiety niż przewidywalny, narzucający się i zależny od niej bolek. Imponowanie - Seg właśnie przyznała rację PUA. Kobiety to egocentryczki, myślą tylko o sobie i mówią tylko o sobie. Po kilku godzinach trajkotania facet, wie o kobiecie wszystko, a ona o nim nic. Teraz możesz ją przelecieć, jeśli nuda nie zabiła w Tobie libido... Stereotypy - przypominam: kobiety nie mają pojęcia o uwodzeniu kobiet. Nie jest ważne jaką rolę grał Humphrey Bogart, zawsze był męski. Jeśli grasz rolę twardziela, to kobieta oceni przede wszystkim to jak Ci idzie. Ona jest Ilsa, ty jesteś Rick. To taka zabawa. Seg myśli, że atakuje stereotyp, ale tak naprawdę atakuje tylko kiepskich aktorów. Niski wzrost - jak wie każdy facet, a nie wie Seg, która się z kobietami nie umawia, laski mają straszliwą i męczącą obsesję na punkcie prezencji. Chodzi o to, że owszem, do łóżka z Tobą pójdzie, ale jak potem się z Tobą koleżankom pokaże? Nie chodzi bynajmniej o to, że facet jest niski, tylko o to że nie jest wyższy od niej. Precyzyjniej: nie jest wyższy od niej kiedy ona ma wysokie obcasy na nogach. To się nazywa bagaż ewolucyjny - kobiety często nagradzają cechy, które współcześnie są już bezużyteczne. Dlatego na randki dobrze jest zabierać je na długie spacery, a na wakacje w góry. Przesiadają się w zdrowe obuwie i problem z głowy. Lęk przed ciszą - jak wie każdy facet, a nie wie Seg, ponieważ się na randki z kobietami nie umawia, kobiety nie mogą wytrzymać ciszy. Co innego sfera deklaratywna, z czego zadrwił Tarantino w znanej scenie: www.youtube.com/watch?v=p3lY10mQmhg Mia deklaruje, że lubi cisze, żeby przerwać niewygodne milczenie. Jest też inny rodzaj milczenia po pytaniu. U mężczyzn bierze się stąd, że potrzebują namysłu by udzielić precyzyjnej odpowiedzi. U kobiet bierze się z próby uniknięcia nieprzyjemnej odpowiedzi. Jeśli kobieta zadaje pytania, a Ty za długo się zastanawiasz to może poczuć się urażona, lub uznać że jesteś mało inteligentny. Jest to jeden ze znanych faktów dotyczących nieporozumień w komunikacji między płciami. Seg jednak wie lepiej niż współczesna psychologia. 2009/06/22 20:33:42
ihei, powołujesz się na współczesną psychologię ale tylko wtedy kiedy pasuje do Twojej antagonistycznej wypowiedzi mającej na celu udowodnic, ze Ty masz racje A Seg nie. Nie na tym świat polega by mówić kto ma racje a na tym by umieć akceptować że ludzie maja inne racje i subiketywnie są one najsłuszniejsze. Współczesna psychologią dośc mocno podkreśla, że błedem w kominukacji jest sprzeczanie sie o punkt widzenia i jego słuszność nie zaś o przedmiot owego spostrzeżenia :)
A tak swoja drogą to analiza jaką przeprowadziłeś opiera się w ogromnej mierze na mechanizmach Freudowskich - głównie mowimy tu o projekci a wybacz ten pan do współczesnej psychologii nie nalezy ;) Pozdr. 2009/06/22 22:53:06
I stało się! Rozwarły się Niebiosa i przemówił głos Boga, udzielając odpowiedzi na sens życia, wszechświata i całej reszty. Nie, bynajmniej nie 42 jak myśleli racjonaliści. Odpowiedzią jest: sensem jest potakiwanie.
Powiadam zatem: masz rację gabelle. Subiektywnie. 2009/06/22 23:55:45
W mordę jeża, mam kompleksy , mówię szybko i miałem niepoukładane kontakty z rodziną, dopóki było z kim.
A wiesz co Seg miałaś okazję poznać faceta bez kompleksów :)))) tylko nie odpisałaś mi w swoim czasie no i wyszło jak wyszło tydzień temu się ożeniłem, ale nie żałuję , zawsze rajcowało mnie bzykanie mężatek :)))) a Ty się zadajesz z małolatami ech Seguś do czego to doszło. pzdr 2009/06/23 14:16:27
gabelle,
ihei po prostu podpada pod wszystkie symptomy zakompleksienia. A to boli. Nie bij leżącego bolka :) jabbur, oczywiście. sama jestem najlepszym przykładem. :) lola, idźże poczytać coś ciekawszego. ihei, nudzisz mi się. te tanie chwyty retoryczne typu "seg się podłożyła" nie sprawią, że wydasz mi się inteligentnym facetem. 2009/06/23 15:25:52
Czytam te komentarze pełne rzekomej ironii, stwierdzeń o stereotypach, błyskotliwych wnioskach o wieku spotykanych męzczyzn czy podkładaniu się i mam jedno skojarzenie.. Uderz w stół ;D
2009/06/23 23:14:25
Dobry tekst. Szkoda mi kobiet, które dogłębnie analizują każdy krok faceta, jednak ten tekst jest i tak znikomą ilością tego, co analizować kobieta może, bo często absolutnie wszystko.
2009/06/24 10:52:01
Opisałaś mojego ex, chyba jego osoba zawarła się we wszystkich podpunktach tego tekstu. A ja uważałam, że to taki wspaniały człowiek. Cała rodzina mi mówiła, że jestem nienormalna, wszyscy znajomi. A ja dalej swoje, aż w końcu się przejechałam. Żałuję tylko, że jakieś pieprzone zauroczenie może odebrać człowiekowi mózg ;)
2009/06/24 13:59:31
Oho! Kiedy już wszystkie sposoby uprawiania erystyki zawiodły, przechodzimy do ataków ad personam. Segritta i Gabelle naśladują przy tym sposób argumentacji w stylu "McCarthy", czyli dowiedź że nie jesteś wielbłądem. Np. jeśli ja sobie uroję z jakiegoś względu, że każda dziewczyna, która chodzi w obcasach jest idiotką, to każda dziewczyna, która wyrazi tutaj inne zdanie, zdradza się, że ma takie buty. Zatem jest idiotką i jej argumentacja jest idiotyczna. Im bardziej się ciska i broni tym bardziej oczywistym jest fakt, że stara się uzasadnić posiadanie obcasów nie wychodząc na idiotkę, którą jest. Tylko idiotka może myśleć, że nie wyjdzie na idiotkę, cokolwiek robi. Co za idiotka. I tak dalej.
Przy okazji dziękuje za ten ukryty przekaz Seg, że czujesz się bezsilna wobec mojego intelektu i jeśli wyglądam równie dobrze jak myślę, to z chęcią dasz mi się pokonać na innym polu. Jesteś słodka, dziewczyno. 2009/06/24 20:22:41
Chwała Bogu mój chłop uczciwie się przyznaje do swoich kompleksów i nie muszę go w żaden sposób inwigilować ;
Gość: Nieznajomy, nat-dom4.aster.pl
2009/06/25 02:35:58
Czasem miło poczytać Twoje teksty. Czasem można w nich znaleźć ciekawe rzeczy. Czasem bywają pomocne w opanowaniu wewnętrznego chaosu.
Nie wiem tylko, czy pisząc to, nie łechtam za bardzo Twojego ego i drzemiącej w nim megalomanii ;-) 2009/06/25 03:33:51
Ihei jesli chcesz posługiwać sie teoriami psychologii wypadałoby po pierwsze myśleć krytycznie a po drugie jesli już porywasz się na wyjasnianie zjawisk przy pomocy koncepcji to miej w sobie tyle pokory by nie naciagac rzeczywistosci do tego co chcesz przekazac ze wiesz :
Myslisz jak licelista. Rzucasz regułkę, pokazujesz, że ja znasz.. a jej odniesienie do tego co sie dzieje jest zadne : I jeszcze ta projekcja.. Ludzie, ktorzy projektuja swoje zachowania na innych maja tendencje do niewidzenia tego jak sa smieszni w udowadnianiu innych posiadania ich własnych cech : Taki mechanizm obronny dla ego ktore nie jest w stanie zniesc swiadomosci ze to z nim jest cos nie tak ;) 2009/06/25 13:34:48
Mysle, ze kobiecie moze sie trafic cos o wiele, wiele gorszego. Nie widze tez najmniejszego sensu, zeby demonizowac i wyliczac w punktach. Czasem po prostu warto by bylo wyjsc do ludzi bez warczenia i stereotypow, ktorymi zniechecisz kazdego fajnego, normalnego faceta. Znalem kilka fajnych (na pierwszy rzut oka) kobiet, ktore byly fajne poki nie otworzyly buzi i nie zaczynaly nadawac na facetow. Wam tez niczego nie brakuje. Bywa, ze potraficie zabic w zwiazku wszystko z powodu swoich kompleksow. Takze, droga Pani, wyciagnij z tylka (za przeproszeniem) to cos, co Cie ciagle uwiera i spojrz (tak dla odmiany) na siebie krytycznym okiem, dopiero potem rusz w swiat i krytykuj innych.
2009/06/25 14:22:42
coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to był dobry tekst :)
2009/06/25 16:54:10
Jakie kompleksy kazały Ci wykasować mój komentarz? Wiemy tylko my dwoje :)
2009/06/25 18:44:15
seg, jeszcze ze dwie notki i całe powietrze uleci z ihei od tego przekonywania buk wie kogo. a tak się stara...
2009/06/25 19:32:32
Notka a i owszem, fajna. Tylko że rzeczywiście kobiecie (równie dobrze jak mężczyźnie) może się trafić partner z większymi problemami niż kompleksy. Nawet ujawnione, bardziej dręczą samego "bolka" niż jego otoczenie - oczywiscie dopóki bolek ma na tyle rozsądku, że zdaje sobie sprawę że problem lezy po jego stronie. Tak przynajmniej wynika z mojego bolkowego doświadczenia ;)
Słowo o potrzebie imponowania - to chyba wynika z zasad doboru naturalnego, prawda? Rozsądek wskazany. Kiepskie kontakty z rodziną zdradzają socjopatię :D Co do ciszy to zgadzam sie w całości. 2009/06/26 13:36:32
gabelle,
Zanim zaczniesz się popisywać znajomością jakiejś teorii to przede wszystkim wypadałoby ją znać. Wyprodukowałaś najbardziej pokraczną definicję projekcji jaką słyszałem od lat, w dodatku słabo rozróżniasz ją od wyparcia, jak mam pełne prawo podejrzewać. Ciężko mi jest dyskutować merytorycznie z kimś kto w sferze teorii porusza się jak pijane dziecko we mgle. Z drugiej strony dobrze, bo każdy kto się zna na rzeczy, będzie mógł się teraz trochę pośmiać. Co do praktyki, to widzę że podpadasz pod ten rodzaj osób, które mówią "ja tak o sobie nie myślę, więc to co mówisz nie jest prawdą". Np. jeśli ktoś Ci życzliwie mówi, że wdepnęłaś w kupę, odpowiadasz: "Ja tak o sobie nie myślę, żebym mogła wdepnąć w kupę, więc nie antagonizuj swoich wypowiedzi względem mnie, skoro to co mówisz nijak się ma do prawdy. Zresztą to Ty chodzisz z zamiłowaniem po kupach i projektujesz na mnie to, że nienawidzisz siebie za to." To jest to osławione myślenie krytyczne. ml76, Moja Ty dzielna pretorianko arogancja jest to cecha, którą osoby o niskiej samoocenie przypisują osobom o wysokiej samoocenie. Niniejszym dziękuję, za komplement. 2009/06/26 13:49:10
Dobry tekst? Moze dobrze napisany (jesli juz koniecznie musis SIE polechtac). Tak, czy siak, Ameryki nie trzeba odkrywac, zeby wiedziec, ze ludzie SZCZESLIWI nie klapia ciagle buzia, nie warcza, nie szukaja dziury w calym i nie uwazaja sie za pepek swiata. Gdzies masz problem, kobieto, ale na szczescie nie ja musze sie z Toba meczyc;-) I jeszcze raz powtorze... sa o wiele gorsze rzeczy niz kompleksy. Powodzenia;-)
2009/06/26 13:58:30
ihei, posiłkowanie się riddickiem raczej nie zmieni Twojej sytuacji. łamiesz pkt. wspomniany przez seg: nie potrafisz milczeć. masz silną potrzebę posiadania ostatniego słowa, chociaż nie masz z założenia szans na to. jeśli wam, facetom na to pozwalamy, to czysta pobłażliwość z naszej strony. i podarowane wam złudzenie o słuszności głoszonych poglądów. pozwalamy wam na nie, żebyście się zbytnio nie zapowietrzali ;)
2009/06/26 15:17:12
Ihei dokładnie potwierdziłeś wszystko co napisałam :)
Osoby z wiedzą i kompetencjami bedą patrzyły na Twoje wypowiedzi jak na człowieka który usilnie stara sie udowodnić wszystkim ilez to ma wiedzy, jakie regułki zna i jak potrafi je definiować. I będzie się przednio bawił widząc, że nie umiesz wykorzystać tych definicji do opisu rzeczywistości. Jako psychologa - o ile nim jestes - powinno Cię charakteryzowac krytycznej myslenie... Ale tak.. to ja mam problem ze swoją wiedzą ;) Jaaasneee.. Ty jesteś guru mądrosci i wiedzy psychologicznej a ja tylko pokracznie staram się sklecac wypowiedzi. Twoje ego juz urosło wystarczająco? Czy pójdziesz jeszcze komuś sprzedawać jakiz to jesteś mądry i elokwentny bo znasz kilka pojęć z klasycznej psychoanalizy? :) I bądz łaskaw nie przypisywać mi swojej niechęci do aktywnego słuchania feedbacku ludzi z zewnątrz. Wszystkie Twoje wypowiedzi tutaj udawadniają, że to Twoj problem a nie mój ;) I bad news. Nie tylko ja to widzę. Jak Ci jedna osoba powie, ze masz ogon to sie śmiejesz, jak druga też chociaz zaczynasz mieć wątpliwości.. ale jak trzy to się odwracasz i sprawdzasz. Stać Cie na to? 2009/06/26 15:41:49
"jeśli wam, facetom na to pozwalamy, to czysta pobłażliwość z naszej strony. i podarowane wam złudzenie o słuszności głoszonych poglądów"
ml76, nie generalizuj i nie przesadzaj z takimi argumentami, proszę, bo zmusisz mnie do włączenia się w Waszą dyskusję i to po stronie, po której bym się znaleźć nie chciał :-) 2009/06/26 16:03:05
No i tym sposobem ihei coś sie wreszcie udało. Przemienił konflikt w interpretacji tekstu w walkę płci. Gratulacje. :) Niestety cała reszta to demagogia, która (choć wykonana śpiewająco, zgodnie z definicją) niczym mnie nie zaskakuje. Najpierw starał się sprawić, byśmy udowadniali, że nie jesteśmy wielbłądami. Potem próbował nam wmówić, że mu się to udało. Było tu parę takich trolli wcześniej, będzie pewnie jeszcze parę w przyszłości. Nudzisz, ihei. Zaskocz mnie czymś nowym, bo wciąż nie mam na Ciebie ochoty.
2009/06/26 16:51:55
greg, poczytaj sobie dokładnie ihei i pomyśl, czy na pewno tego chcesz. a mojej wypowiedzi możesz po prostu nie brać do siebie. ba, nawet powinieneś :)
axio, ludzie szczęśliwi jak najbardziej uważają się za pępek świata. swojego własnego i dzięki temu są szczęśliwi i sprawiają, że inni są szczęśliwi będąc z nimi. tak to działa. (poczułam się zmuszona do opowiadania oczywistych farmazonów. trudno). to ludzie nieszczęśliwi są problematyczni do granic wytrzymałości. seg mogłaby dorzucić to do kompleksów: permanentnie nieszczęśliwi, przez co czują się gorsi i pokrzywdzeni przez los. przyczyna jest przeważnie jedna: zryty charakter. 2009/06/26 17:23:42
Seg,
Skoro tak mówisz, to znaczy, że jednak masz. Przy okazji wiesz, że nie było i nie będzie drugiej takiej osoby jak ja. Demagogia to działanie obliczone na uzyskanie powszechnego uznania. Tak zgodnie z definicją to miałaś zapewne na myśli erystykę, zwaną też potocznie, choć niezbyt słusznie sofistyką. Np. to co czynisz w ostatnim wpisie to chwyt erystyczny zwany działaniem motywów na wolę. Polega on na tym, że będąc bezsilną wobec racjonalnej argumentacji, usiłujesz ją przedstawić w złym świetle używając pejoratywnych określeń np. "demagogia". Równie dobrze mogłabyś mi zarzucać, że jestem antagonistyczny, mam przerost tego czy tamtego, albo że jeśli będę miał własne zdanie to nikt nie będzie mnie lubił. W ten sposób usiłujesz zmusić mnie do porzucenia argumentacji, której słuszność w gruncie rzeczy uznajesz. Gabelle, Nie potrzebuję innych żeby mówili mi kim jestem i kim powinienem być. Ale rozumiem, że ta tyrada pomogła Ci wyładować emocje, więc nie żywię urazy. Duże, zdrowe ego zapewniło mi ten komfort. Przy okazji zauważyłaś, że jest to kolejne pojęcie klasycznej psychoanalizy, które Ty wprowadzasz, a nie ja? Cóż za przezabawna okoliczność biorąc pod uwagę zbiór własności, które mi ad personam przypisujesz. 2009/06/26 17:31:20
ihei, w złym kierunku idziesz. Powtarzam, zaskocz mnie czymś, bo ten bełkot już znamy. :) Daję Ci jeszcze jedną szansę.
2009/06/26 19:37:57
ihei, rozumiem, ze rok szkolny sie skonczył i nie masz przed kim ukazywać się jako ten oczytany ale Twoje wypowiedzi są coraz nudniejsze i nie wnoszą nic nowego.
Ja mam swoje zdanie na temat Twojej wiedzy i tego jak ją użytkujesz, Ty masz swoje i na siłe probujesz forsować pogląd, że Twoje jest słuszniejsze. Napisałam Ci w pierwszej odpowiedzi cos na ten temat. Widocznie patrzenie na kwestie zamiast na to jak sie ową spostrzega lezy poza Twoimi mozliwosciami. I ok. Taki typ. Nie widzę sensu w dalszej polemice z Toba bo niczego nowego mi ona nie dostarcza. 2009/06/26 23:18:32
Seg, takie typy jak Ihei mają sprawić, ze wreszcie docenisz mądrosć Dymostenesa...
2009/07/14 18:50:50
To było interesujące. Szacunek. Na szczęście w 27,5% składam się kompleksów.
|
Panów o niskim wzroście.
Panów którzy mieli trudne dzieciństwo.
Kumplów informatyków.
Nic przeciwko temu, jeśli są to reguły tylko dla Ciebie (bo jeśli chodzi o wybór, partnera, każdy ma jakieś mniej czy bardziej irracjonalne uprzedzenia - i niech ma, jego sprawa), ale piszesz tak jakby to były ogólnie ważne prawdy.
(dla jasnosci: Pierwsze dwa punkty mnie nie dotyczą, ale informatycy... powiem tak: Gdyby informatycy myśleli tylko według reguł, ani internet ani nawet komputery do użytku domowego nigdy by nie powstały)
A cała reszta to prawda.